Zabijasz swojego rośliny doniczkowe? To nie Twoja wina!

Jak to jest, że u Twoich znajomych rośliny doniczkowe pięknie rosną, a Twoje, mimo tej samej pielęgnacji, zasychają w ciągu miesiąca? Mówią: „nie masz ręki do kwiatów”, a ja Ci powiem, że to wcale nie prawda. Po zmianie mieszkania moje okazy zostały mocno zdziesiątkowane i nawet doktorat z ogrodnictwa nic im nie pomógł

Wiedza i pielęgnacja

O tym, że są rośliny doniczkowe łatwe w uprawie i nieco trudniejsze, nie trzeba przecież mówić. Kupując nowy okaz, najpierw należy zrobić dokładny reaserch o jego potrzebach. Może się okazać, że wymarzony okaz z góry będzie skazany na krótkie życie ze względu na bardzo skomplikowane wymagania, których nie jesteś w stanie spełnić. Jest jednak spora grupa niemal samowystarczalnych roślin, z którymi w teorii powinni poradzić sobie wszyscy. Co jeśli tak się nie dzieje i okazuje się, że zwykły sukulent odmawia współpracy? Mówimy tylko „nie mam ręki do kwiatów”, wrzucamy doniczkę do kubła i biegniemy do ogrodniczego po następnego biedaka. Może się jednak okazać, że mimo świetnej wiedzy o roślinach doniczkowych, coś jednak ciągle nie wychodzi. Ostatnio byłam dokładnie w takiej samej sytuacji.


Przeczytaj także: Rośliny doniczkowe na stanowiska słoneczne.


Przeprowadzka

Cześć z Was pewnie wie, że w maju 2018 roku przeprowadziłam się do większego mieszkania w centrum Wrocławia. Spakowałam swoje wszystkie rośliny doniczkowe w 3 wielkie kartony i przewiozłam do nowego lokum. Miały teraz sporo miejsca i nie musiały się cisnąć na małym parapecie. O ile w lecie i na początku jesieni było im bardzo dobrze, to nadejście zimy przerzedziło moją kolekcję jak rundup chwasty. Zaczęłam szukać przyczyny i trochę mi to zajęło zanim zrozumiałam, że nie było w tym mojej winy.

Nawet rośliny doniczkowe łatwe w uprawie mogą sprawiać problemy jeśli nie mają odpowiednich warunków.

Różne mieszkania – różny mikroklimat

Oba mieszkania znajdują się na ostatnim piętrze, ale poza tym różnią się wszystkim. Poprzednie miało niezbyt dobre okna i czuć było od nich chłód, ale dzięki temu była większa wilgoć powietrza, a to moje rośliny doniczkowe kochały. Poza tym okna dachowe w kierunku wschodnio-południowym dawały niesamowicie dużo światła na szeroki parapet. To dlatego świetnie rosły tam wszystkie rozsady, storczyki nie przestawały kwitnąć, a wszystkie bardziej wymagające rośliny doniczkowe czuły się tam bardzo dobrze. Znajomi mi zazdrościli dzikiej dżungli, a ja sama byłam z niej bardzo dumna.

Z kolei mieszkanie, w którym teraz mieszkam, znajduje się na osiedlu, które postało całkiem niedawno. Lokum jest bardzo „szczelne”, a przez to powietrze jest niesamowicie suche. Nawet skręcone kaloryfery i otwarte okna niewiele dają. W nocy włączam nawilżacz powietrza, ale to też nie pomaga jakoś szczególnie. Wszystkie rośliny doniczkowe mają ciężkie życie.

Storczyki to rośliny doniczkowe, które lubią wilgoć.
Czytaj więcej o storczykach.

Jeden za drugim…

W ten prosty sposób powoli moja kolekcja roślin doniczkowy zaczęła się przerzedzać. Na początku te najwrażliwsze okazy – medinilla wspaniała  oraz alokazja. Najpierw powoli zasychały blaszki liściowe, potem roślina przestawała wytwarzać nowe liście, aż w końcu zasychała w całości. Nie był to zbyt ładny widok.

Również pilea odmówiła współpracy. W tej chwili najlepiej radzą sobie żelazne roślin, odporne na wszystko, czyli: zielistki, szeflera, sukulenty, dracena oraz storczyki, które świetnie czują się na chłodnym parapecie.

Pielęgnacja roślin doniczkowych

Co więc robię, żeby moje kwiaty miały się dobrze? Przede wszystkim wybieram wytrzymałe gatunki, które są odporne na suche powietrze. Drugą sprawą jest systematyczność i dokładność w zabiegach pielęgnacyjnych. Regularnie robię roślinom prysznic – wkładam je do brodzika i spryskuję liście odstaną wodą. Czasami większe blaszki liściowe przecieram szmatką, aby usunąć kurz. Mokre rośliny trzymam zamknięte pod prysznicem przez 1-2 godziny – robię im takie wilgotne spa.

Bardzo ważne jest też częste namaczanie (nie podlewanie!) okazów. Gdy mam więcej czasu to każdą roślinę po kolei namaczam w niedużym wiaderku i daję im odciec pod prysznicem. Ze względu na suche powietrze podlewanie i zraszanie wykonuję raz na 1 lub 2 tygodnie.

W okresie jesienno-wiosennym wstrzymuję się od nawożenia. Przecież rośliny także muszą odpocząć! Ale już niedługo będzie wiosna, kaloryfery nie będą grzały i osuszały powietrza, więc moja kwiatowa dżungla na nowo odżyje. Na pewno wybiorę się też do jakiegoś sklepu ogrodniczego.


Dorota Blatsios

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *